Muzyka towarzyszy nam przez całe życie – od chwili narodzin aż do śmierci. Od tysięcy lat ma ogromny wpływ na nasz organizm, kondycję psychiczną i postrzeganie rzeczywistości.
Często słyszy się stwierdzenie, że:
Muzyka jest terapią dla duszy, a zajęciem dla mózgu.
Z pewnością niewielu z nas wie jak tak naprawdę działa mózg. Nie jest to prosty mechanizm, ale na początek wystarczy wiedzieć, że umysł w jednym momencie wykonuje on wiele „czynności” – każda z nich angażuje mózg w innym stopniu.
Co dzieje się w naszym mózgu podczas słuchania muzyki?
Otóż… wbrew temu co piszą i mówią różni ludzie, słuchając muzyki nie angażujemy całego mózgu, ale jego aktywność jest większa niż zwykle. Podczas jej słuchania kora mózgowa aż płonie od aktywności w sektorach odpowiedzialnych za emocje, ruch czy pamięć.
Dlaczego lubimy koncerty?
Mało kto lubi przebywać w wielotysięcznym tłumie, ale koncert ulubionego zespołu – dlaczego nie?
Muzyka wspomaga socjalizację. Sprawia, że rozwijają się więzi międzyludzkie, ludzie się integrują, co z kolei wpływa na zwiększenie poczucia własnej wartości. A to wszystko prowadzi do szczęścia.

Dlaczego lubimy koncerty…
Nie tylko koncerty
Wspólne śpiewanie na meczu, na zabawie, weselu czy w chórze sprawia, że czujemy satysfakcję, jesteśmy „wyluzowani”, mamy poczucie bliskości z ludźmi, których możemy nawet nie znać. Poczucie sprawstwa powoduje radość.
W Finlandii przeprowadzono kiedyś badania, którym poddano około tysiąca dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Uczestniczyły one w rozszerzonych zajęciach z muzyki. Co się okazało… otóż dzieci mające częsty kontakt z muzyką odczuwają większą przyjemność nawet w najprostszych sferach swojego życia.
Neuronaukowiec, Valorie Salimpoor uważa, że zasadnym jest porównanie wpływu muzyki do oddziaływania narkotyków. Ulubiona muzyka wyzwala dopaminę, a to wprawia nas w dobre samopoczucie. Są to odczucia podobne, jak przy odczuwaniu miłości, pożądania czy w sytuacjach intymnych. Rozpalamy wtedy mózg, co ma wpływ na jego skład chemiczny, dając mu, w potocznym języku, „kopa”.

Muzyka to radość
Muzyka = samo dobro
O niezwykłych właściwościach muzyki opowiedział nam Marcin Walas – pedagog, muzyk, muzykoterapeuta, który na co dzień pracuje w Środowiskowym Domu Samopomocy w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz w Centrum Kultury w Lublinie. Swoje doświadczenie w zakresie terapii muzyką zdobywał m.in. w Klinice „Budzik”, Centrum Zdrowia Dziecka oraz innych placówkach oświatowych, leczniczych i kulturalnych.
Podczas słuchania muzyki nasz organizm odbiera ją wielopłaszczyznowo. W tym samym momencie działa ona i na psychę czyli duszę i na somę czyli ciało. Muzyką możemy wpływać na stan psychiczny oraz na stan napięcia mięśniowego, na akcję serca (tętno) czy perystaltykę jelit. Bardzo silnie działa na mózg i organy wewnętrzne. Dlaczego tak jest?
Przy muzyce, która nas relaksuje wytwarzana jest sentencja hormonalna z dominantem endorfin, czyli „hormonów szczęścia”. Jest to nasza „wewnętrzna morfina”. Jej skład chemiczny jest podobny do morfiny, dlatego wpływa na nasze rozluźnienie i poprawę nastroju – wyjaśnia pan Marcin.
Jednym z działów muzykoterapii jest muzykoterapia neurologiczna, która stymuluje ruch. Czasem praca z rehabilitantem to ćwiczenia związane z bólem. Na muzykoterapii nikt sam sobie krzywdy nie zrobi. Terapeuta widząc ograniczenie pacjenta, np. uraz ręki, poprosi, aby zagrał on na odpowiednio dobranym instrumencie, np. na perkusji. Ale postawi bęben w takiej odległości, dokąd sięgnie ręka chorego.
Po 10 minutach odstawi jeszcze trochę dalej, aby przeprost był mocniejszy. Poprawia się motoryka, czyli ogólna sprawność ruchowa i w zakresie ręki i w zakresie całego ciała. Oprócz tego pojawia się kontekst międzyludzki, integracyjny, bo przy wspólnym muzykowaniu nie może być inaczej. Wszystko dzieje się z uśmiechem, ponieważ działają endorfiny.
Odblokowanie emocji dzięki muzyce
Bardzo ważnym celem muzykoterapii jest poznanie siebie poprzez zidentyfikowanie i zrozumienie własnych emocji. Emocje odzwierciedlają nasz stan psychofizyczny i konfrontują nas z rzeczywistością. Przez ich pryzmat postrzegamy ludzi i sytuacje. Kiedy spotkasz rozwścieczonego lwa, pojawi się strach, który każe ci uciekać. Ale jeśli źle odczytujesz strach, to nie uciekniesz, tylko będziesz chciał lwa… pogłaskać! Wielu ludzi błędnie odczytuje własny stan psychofizyczny, przez co ma problemy interpersonalne.
Przy pomocy muzyki, na zajęciach głównie ze śpiewem wywołujemy określone emocje, odblokowujemy i nazywamy je, pracujemy nad tym. Uczymy empatii, uczymy życia. Czasem nie jest konieczne nazywanie emocji, a jedynie przeżywanie ich. Ważne, aby uczestnik terapii doświadczył tego, zaśpiewał i zaczął zastanawiać się, co się z nim stało. Bo kolejnym etapem muzykoterapii jest „co czułeś i dlaczego”. Muzykowanie powoduje, że jesteś „tu i teraz”. W trakcie sesji nie myślisz o problemach i obowiązkach – tłumaczy muzyk.
Wyjątkowo cennym elementem muzykoterapii jest śpiew. Porządkuje oddech, a zatem sprawia, że organizm jest lepiej dotleniony. Zgodnie z neurobiologią śpiewu, podczas śpiewania neuroprzekaźniki łączą się na nowe i różne sposoby, aktywizując prawy płat skroniowy mózgu. Wówczas uwalniają się endorfiny, dzięki którym jesteśmy zdrowsi, szczęśliwsi, bardziej kreatywni.
Kiedy śpiewamy z innymi ludźmi, efekt jest jeszcze większy, ponieważ synchronizuje to bicie serc całej grupy. Muzyka od wieków miała charakter służebny, bo zawsze czemuś służyła. Już w zamierzchłych czasach wspólny śpiew i taniec jednoczyły plemiona, dawały poczucie więzi.
Kolejny przykład to szanty, czyli pieśni śpiewane przez marynarzy, które służyły motoryce pracy. Mężczyźni musieli w jednym rytmie przeciągać liny, co było dużym wysiłkiem. Ale jeśli oni przy tym śpiewali to endorfiny działały znieczulająco.

Marcin Walas i Szymon Pocheć. Koncert rekreacyjno-relaksacyjny w Lublinie
Nauka gry na instrumencie
Badacze ze szkockiego Uniwersytetu St. Andrews dowodzą, że osoby uczące się gry na instrumencie wyróżniają się ostrzejszym umysłem, łatwiej dostrzegają swoje błędy i szybko potrafią je naprawiać.
Nauka gry na instrumencie wpływa pozytywnie na dzieci z dysfunkcjami typu dysleksja. Wspaniale rozwija koordynację wzrokowo –ruchową. Dzieci, które grają na instrumentach muzycznych, łatwiej się skupiają, kontrolują emocje i są mniej lękliwe. Do tego są lepiej zorganizowane i zdyscyplinowane, gdyż nauka w szkole muzycznej wymaga wielu wyrzeczeń oraz niesamowitej dyscypliny – powiedziała Ewa Jurkowska-Siwiec, dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej 1 stopnia w Ostrowcu Św.
Gra okazuje się także niezwykle pomocnym sposobem leczenia dziecięcych zaburzeń psychicznych, o wiele skuteczniejszym niż przyjmowanie leków.
Aktywność muzyczna może w sposób skuteczny spowolnić, zatrzymać, a nawet cofnąć zaburzenia funkcji umysłowych związane z wiekiem lub chorobą. Pozwala być spełnionym i szczęśliwym człowiekiem.
Więc trafnym spostrzeżeniem jest fakt, że muzyka to samo dobro.















No Comments